wtorek, 2 stycznia 2018

Lubię

Hej,
przez ostatnie tygodnie używałam wielu nowych rzeczy, które sprawdziły się u mnie i nie mogę się nimi z Wami nie podzielić, dlatego zachęcam do zapoznania się z listą moich tzw. "ulubieńców". Mam nadzieję, że w tym wpisie znajdziecie coś dla siebie i że poczujecie się chociaż odrobinę zainspirowani!

1. Klękosiad

Przy komputerze spędzam długie godziny, dlatego aby nie mieć problemów z bólami kręgosłupa podczas siedzenia, zaopatrzyłam się w wiele różnych alternatyw dla standardowego krzesła biurowego. We wpisach wspominałam już o piłce treningowej, którą dostawiam do biurka, ale od kilku miesięcy korzystam też z tzw. klękosiadu, czyli krzesła, które wymusza na mnie utrzymywanie prawidłowej postawy ciała i nie pozwala mi się garbić. Uważam, że każda osoba która spędza kilka godzin dziennie na siedzeniu, powinna się w tego typu krzesło zaopatrzyć.


2. Tryb nocny w telefonie

Też macie tak, że nie zaśniecie jeżeli nie sprawdzicie czy na pewno ustawiliście budzik na dobrą godzinę, ilości zrobionych kroków danego dnia, poziomu zanieczyszczenia powietrza, skrzynki mailowej, tego co słychać na Instagramie, Facebooku lub cokolwiek innego ale koniecznie na telefonie, komputerze lub innym urządzeniu emitującym niebieski odcień światła? Robię to codziennie i nie umiem pozbyć się tego zwyczaju, a trochę też nie chcę :) Internet sprawia mi ogromną przyjemność. Dzięki niemu usprawniłam i zoptymalizowałam życie realne, ale także dzięki niemu mam co "wsadzić do garnka" dosłownie i w przenośni, bo pracuję nie wychodząc z domu właśnie dzięki Internetowi, a wszystkie przepisy, które testuję w kuchni pochodzą oczywiście z sieci. Pewnie nie wszyscy wiemy w jaki sposób oddziałuje na nas niebieskie światło, prawda? Niebieskie odcienie światła działają na nas pobudzająco, ponieważ ich zbyt duża ilość hamuje wydzielanie melatoniny, czyli hormonu który sprawia, że śpimy zdrowo, długo i efektywnie, dlatego nieraz po kilkunastu minutach wpatrywania się w smartphone'a czujemy się, jak po wypiciu trzech espresso. Na szczęście w większości telefonów znajduje się opcja tzw. "nocnej zmiany", czyli możliwości ustawienia godzin, podczas których nasz telefon będzie emitował żółte światło, a to jest bardziej przyjazne dla organizmu. U mnie wyświetlacz przybiera żółte barwy między 22:00 a 7:00, ale godziny można dostosować je do swojego trybu życia. Uważam tę funkcję za prawdziwe odkrycie, ponieważ zauważyłam poprawę jakości mojego snu, nawet jeżeli korzystam z telefonu tuż przed zaśnięciem.

3. Masażer twarzy z jadeitu

Muszę się Wam przyznać, choć zabrzmi to może nieco egocentrycznie, że ostatnio coraz więcej czasu poświęcam sobie. Przynajmniej raz w tygodniu staram się robić dzień "maseczkowy", dbam o to, żeby każdego dnia znaleźć chociaż chwilę na aktywność fizyczną, chętnie wcieram w twarz, ciało i włosy kosmetyki i wprost uwielbiam wszelkiego rodzaju masaże ciała (o których więcej wspomnę w następnym punkcie) ale także twarzy. Do masażu twarzy używam rolek żadowych. Pierwszy raz usłyszałam o tego typu rollerze na kanale Youtube Agnieszki- nissiax83. Jadeit, nazywany inaczej kamieniem żadowym, czy kamieniem młodości, to minerał od wieków stosowany do upiększania. Nie trzeba być specjalistą, aby wykonywać masaż tym narzędziem. Wystarczy poświęcić kilka minut dziennie, aby zauważyć różnicę w wyglądzie skóry- ta dzięki poprawie mikrokrążenia krwi,
wygląda na bardziej napiętą, elastyczną i wypoczętą, szczególnie jeśli na kilka chwil przed użyciem wsadzimy masażer do lodówki. Jedyne o czym należy pamiętać, to to aby robić masaż tylko na dokładnie oczyszczonej skórze.

4. Szczotka do szczotkowania ciała na sucho

Tego gadżetu używam tuż po kąpieli, przed wmasowaniem w ciało balsamu, chociaż nie mam pewności, czy to prawidłowa kolejność. Wiem, że niektóre osoby wykonują tego typu zabieg przed kąpielą. Jest to idealna forma peelingu, dla mnie o wiele przyjemniejsza niż ta wykonywana w wannie, czy pod prysznicem. Szczotka ryżowa/ bambusowa/ z włosia naturalnego to dla mnie niezbędny gadżet w pielęgnacji! Sprawia, że skóra wygląda lepiej, pomaga w pozbywaniu się martwego naskórka, usuwa toksyny z organizmu, a taki krótki masaż sprawia, że kosmetyki aplikowane w jego następstwie lepiej wchłaniają się w skórę.

5. Szczotka z włosia dzika Gorgol

Przez wiele lat używałam do szczotkowania włosów Tangle teezer'a, jednak ten wyrywa i łamie włosy, dlatego od ponad roku znacznie częściej korzystam ze szczotek z naturalnym włosiem i zauważam różnicę w kondycji i ogólnym wyglądzie moich kosmyków, chociaż nie tylko to może mieć na to wpływ. Od kilku tygodni korzystam także z naturalnego kolagenu rybiego Marmamax, o którym więcej przeczytacie w następnej części wpisu. Tangle teezer świetnie sprawdza się do dokładnego rozczesania, dlatego używam go tuż przed myciem głowy, mniej więcej dwa razy w tygodniu, a na co dzień zawsze czeszę się szczotkami z naturalnego włosia dzika. Moją ulubioną jest szczotka z polskiej firmy Gorgol  Przyznam, że nie zauważam w niej żadnych wad, prócz jednej... Bardzo ciężko się ją czyści. Moje długie włosy zawijają się wgłąb szczotki, następnie zbierają się na nich zanieczyszczenia i wygląda to bardzo nieestetycznie, dlatego jeżeli postanawiacie kupić szczotkę z naturalnym włosiem (Te są dostępne także w Rossmannie- marki Be Beauty) to koniecznie zaopatrzcie się także w narzędzie, które opisuję w następnym punkcie.

6. Zgrzebło do czyszczenia szczotek 

Uważałam to za zbędne narzędzie, bo do czyszczenia moich szczotek dotychczas wykorzystywałam grzebień, którym wyciągałam włosy z wnętrza szczotki, a następnie myłam ją pod bieżącą wodą i voilà. Nie lubię kupować rzeczy niepotrzebnych, z których nie korzystam, a które zajmują moją przestrzeń, jednak takie niepozornie wyglądające narzędzie znacznie ułatwiło mi zachowanie moich szczotek w czystości. Zgrzebło znajdziecie w każdym Rossmannie i kosztuje ono nie więcej niż 10 zł.

7. Kolagen marmaMAX

Kolagen jest składnikiem naturalnie występującym w skórze, włosach i paznokciach, a jego ilości wytwarzane przez nasz organizm maleją po 25 roku życia, w rezultacie czego wraz z upływem lat na naszej skórze powstają coraz to głębsze zmarszczki, twarz traci blask, a włosy i paznokcie stają się podatne na uszkodzenia. Mnie oczywiście najbardziej zależy na tym, aby utrzymać stan włosów na poziomie, który wypracowałam przez lata dietą i pielęgnacją. Zima dla włosów jest szczególnie trudna, ponieważ gorące kaloryfery, wyjścia na mróz i nakładanie czapki im nie sprzyja, dlatego warto wspomóc je nie tylko od zewnątrz, ale także od środka. Ja przez ostatnie kilka tygodni korzystałam kolagenu marmaMAX i nie jest on tylko suplementem! Można przyjmować go doustnie albo dodawać do ulubionej maski do włosów. Akurat ten kolagen jest wyjątkowy bo wzbogacony o tajemniczo brzmiący składnik, mianowicie ekstrakt z grzybów reishi, czyli tzw. grzybów nieśmiertelności, wykorzystywanych w medycynie Dalekiego Wschodu, a te wspomagają wchłanialność kolagenu i ułatwiają przedostanie się go do krwiobiegu i naczyń krwionośnych w rezultacie szybciej dociera on do cebulek włosów.
Już po pierwszym zabiegu z maską zauważyłam efekt w postaci bardziej sprężystych i zdyscyplinowanych kosmyków, które łatwiej się rozczesują. Myślę, że i wy powinniście go wypróbować, dlatego wspólnie z firmą marmaMAX przygotowaliśmy dla Was zniżkę -20% na produkty ze sklepu marmamax.pl  na hasło: "square20" a także konkurs, w którym do wygrania jest opakowanie zawierające 60 kapsułek kolagenu o wartości 275 zł! LINK DO KONKURSU


5 komentarzy:

  1. Uwielbiam szczotkę z włosia dzika :))
    Jako, że przywędrowałam do Ciebie tutaj pierwszy raz - muszę to napisać: WOW! JAKIE WŁOSY!! <3 :))

    OdpowiedzUsuń
  2. włosy to masz obłędne!
    Pięknie

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku,
    xx Bambi

    OdpowiedzUsuń
  3. szczotkowanie ciała mnie zaciekawiło :))
    pozdrawiam cieplutko :))
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, każdy komentarz przynosi mi wiele radości :)